|
Jak przyznaje prezes Zarządu SML-W Zygmunt Herlender, prawie każda spółdzielnia mieszkaniowa boryka się z zadłużeniem lokatorów. - Niestety problem ten też nie omija naszej spółdzielni. Na koniec maja zadłużenie z tytułu opłat za używanie lokali było o 286 tys. zł większe niż w roku 2009. Po poprzednich latach, kiedy zmniejszało się zadłużenie lokatorów, gdyż brak zadłużenia był podstawowym warunkiem do przeniesienia własności lokalu na jego użytkownika za tzw. złotówkę, w tym roku widać tendencję wzrostu zadłużenia. Na 1.318 wyodrębnionych lokali na koniec maja br. było zadłużonych 608 lokali na kwotę 381 tys. zł. Największe indywidualne zadłużenie właściciela mieszkania wynosi już 13 tys. zł - wylicza prezes. Spółdzielnia próbuje różnych metod rozwiązania tego problemu: Zarząd stara się iść na rękę lokatorom, rozkładając zaległości na raty, podpisując ugody o spłacaniu długu, co pozwala skorzystać z pomocy świadczonej przez MOPS, nazwiska nierzetelnych lokatorów umieszczane są w rejestrach dłużników, sprawy kierowane są do sądu, ale komornicy często stwierdzają, że w mieszkaniach zadłużonych lokatorów nie ma żadnych materialnych dóbr, które mogłyby pójść na spłatę długów. Ostatecznością jest eksmisja, ale eksmitować na bruk nie można, a mieszkań socjalnych brakuje. I tak zamyka się błędne koło. Dotychczasowe próby rozwiązania tego problemu okazują się mało skuteczne, istnieje więc potrzeba wprowadzenia innowacyjnych rozwiązań, które pozwolą zmniejszyć zadłużenie lokatorów bez sięgania po radykalne środki. W niektórych spółdzielniach w blokach zawieszane są kartki z informacjami o liczbie zadłużonych mieszkańców z danej klatki schodowej i kwotami ich zadłużenia. Można się z nich na przykład dowiedzieć, że w drugiej klatce schodowej danego bloku największy dłużnik ma np. 3.200 zł zaległości. Nie ma tam jednak jego nazwiska. Można je znaleźć w siedzibie Spółdzielni. Każdy spółdzielca może się zgłosić do Spółdzielni i sprawdzić dowolnego mieszkańca. Każdy ze spółdzielców jest bowiem udziałowcem i ma prawo sprawdzić, jak inni lokatorzy dokonują opłat za mieszkanie.
- W naszej Spółdzielni jednym z takich rozwiązań będzie wpisywanie do ksiąg wieczystych założonych dla tych nieruchomości lokalowych kwoty zasądzonego zadłużenia jako hipotek przymusowych. Koszt takiego wpisu aktualnie wynosi 200 zł. i obciąży konto właściciela wraz z odsetkami do czasu uregulowania zaległości. Zapis hipoteki w przypadku uporczywego uchylania się od spłaty długu pozwoli nawet na licytację mieszkania - wyjaśnia prezes Zygmunt Herlender.
|